Reklama

Co rodzice, burmistrz i mieszkańcy mówili na komisji?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości W bojanowskim urzędzie miejskim odbyła się komisja oświaty poświęcona planowanej likwidacji Szkoły Podstawowej w Gościejewicach. Nie wszyscy radni wzięli w niej udział. Ci, którzy przyszli mało się odzywali. Dużo do powiedzenia miał za to mieszkaniec Wydartowa Pierwszego, ale dość szybko obrady opuścił. Przedstawiciele rady rodziców przez kilka godzin przekonywali władze, dlaczego powinny pozostawić placówkę.

Decyzja o zamiarze likwidacji szkoły podstawowej w Gościejewicach zapadła w minionym roku. Rada gminy czeka jedynie na ponowną opinię Kuratorium Oświaty, która ma dopełnić formalności. W międzyczasie rodzice dzieci uczęszczających do placówki próbują różnymi sposobami wpłynąć na władze, by cała sprawa została ponownie rozpatrzona.

Rada rodziców przygotowała petycję w tej sprawie z licznymi propozycjami rozwiązań, które miałyby zmienić sytuację drogiej  utrzymaniu - w ocenie samorządu - i mało licznej szkoły. Zebrali pod nią blisko 1.400 podpisów, a do akcji protestacyjnej włączył się mieszkaniec Wydartowa Pierwszego. Dariusz Tuszyński - były radny powiatowy i były kandydat na burmistrza Bojanowa nie szczędzi słów krytyki obecnemu szefowi gminy. Swoje zdanie wyraża głównie w mediach społecznościowych, ostatnio towarzyszył jednak rodzicom podczas krótkiej wizyty na posiedzeniu rady miejskiej.

Rodzice omówili swoje propozycje dotyczące szkoły

Wraz z nimi zjawił się także na zebraniu komisji oświaty poświęconej właśnie szkole w Gościejewicach. Odbyła się ona w czwartek, 24 listopada 2022r..

W spotkaniu wzięli udział burmistrzowie, skarbnik gminy, dyrektorzy szkół w Bojanowie i Gościejewicach, radni - choć nie wszyscy (było ich 10 z 15), a także przedstawiciele rady rodziców (Anna Panasewicz, Karolina Jakuboska i Natalia Jankowska) z Dariuszem Tuszyńskim oraz inni rodzice, mieszkańcy i sołtysi miejscowości z obwodu szkoły w Gościejewicach.

Komisję prowadził jej przewodniczący, Tomasz Woźniczka, który na samym początku uprzedził wszystkich o panujących zasadach - chodziło o to, by się nie przekrzykiwać, czekać na swoją kolej i nikogo nie obrażać, aby atmosfera była kulturalna. Przedstawił także porządek obrad.

Najpierw głos oddano radzie rodziców, by jeszcze raz omówiła kwestie zawarte w przygotowanej przez siebie petycji. 

- Szukamy pomocy i chcemy współpracować, nie jesteśmy ekspertami, ale tylko rodzicami, którzy chcą jak najlepiej dla swoich dzieci - podkreśliły przedstawicielki rady. Mówiły ponownie o tym, że dla rozwoju emocjonalnego dzieci lepsze są mniejsze grupy i lepiej też uczy się w takich okolicznościach. Wnioskowały o przeprowadzenie przez niezależy podmiot audytu oświatowego, który dałby odpowiedź na pytanie, jak zmniejszyć koszty funkcjonowania małej, wiejskiej szkoły.

- Połączenie naszej determinacji oraz państwa wiedzy i doświadczenia może stać się kluczem do rozwiązania sytuacji, w której się znaleźliśmy - mówiły członkinie rady. Wskazywały między innymi, by utworzyć dwa dodatkowe oddziały przedszkolne, które zwiększyłyby liczbę dzieci w placówce. Przekonywały, że tyle akurat maluchów przebywa z mamami w domach. 

- W szkole nasze dzieci mają idealne warunki i są naprawdę szczęśliwe (...) Rada Rodziców szkoły w Gościejewicach oświadcza, że jest gotowa i nic jej nie powstrzyma, aby udać się do każdej osoby, każdej instytucji, organizacji i fundacji, która mogłaby nam pomóc w ratowaniu szkoły  - mówiły. Apelowały o ponowne rozpatrzenie całej sprawy i prosiły mieszkańców o wsparcie. Chcą bowiem, m.in. szukać sponsorów, którzy pomogliby w jakiś sposób pomóc w poprawie sytuacji szkoły.

Głos po Radzie Rodziców zabrał Dariusz Tuszyński - mieszkaniec Wydartowa Pierwszego, który zaznaczył, że reprezentuje całą społeczność walczącą o pozstawienie szkoły.

- Czy wy jako organ prowadzący wdrożyliście programy naprawcze widząc, że ta szkoła źle prosperuje? To tak jak w biznesie - zanim podejmiesz decyzję, że go zamykasz, to naturalne jest, że wypracowujesz jakiś plan i program naprawczy. Zabrakło mi w państwa tłumaczeniu się, takich solidnych informacji, że zrobiono wiele. Jaka jest wasza decyzja, czy wy nadal podtrzymujecie to, że zamykacie tę szkołę? - pytał radnych.

Najpierw jednak burmistrz Maciej Dubiel odniósł się do wypowiedzi rodziców dziękując, że tak licznie zjawili się na komisji. Tłumaczył, że wszystkie małe dzieci mogą uczęszczać do przedszkola w Bojanowie - tak jak mieszkańcy innych miejscowości w gminie. Zapewnił, że brak szkoły nie spowoduje, iż mieszkańcy Gościejewic zostaną wykluczeni społecznie. Jego zdaniem nie da się też - nawet uruchamiając przedszkole - zwiększyć liczby dzieci w placówce - tak by jej utrzymanie było rentowne. 

- Dziś w Gościejewicach jest 69 dzieci, ta liczba będzie w najbliższych latach spadać. (...) Zespół szkolno-przedszkolny też problemu nie rozwiązuje, bo na dzieci do 6 roku życia gmina nie otrzymuje subwencji. (...) Prywatne przedszkole jest korzystne wtedy, gdy gmina nie dysponuje odpowiednią liczbą miejsc, a my taką za chwilę mieć będziemy w przedszkolu prywatnym - przekonywał przypominając przy tym, że koszt placówki prywatnej jest dużo wyższy niż pobyt dziecka w placówce samorządowej. - Dziś kwestia ekonomii sprawi, że mieszkańcy wybiorą to publiczne - zaznaczał.

Odnosząc się do pomysłu polegającego na utworzeniu prywatnego żłobka w budynku szkoły zaznaczył, że dotąd żaden przedsiębiorca nie wykazywał zainteresowania taką inwestycją. Dopowiedział, że koszty pobytu dziecka w tego rodzaju placówce to kwoty powyżej 1 tys. zł. 

- Nikt dotąd też nie zwrócił się do gminy z pytaniem o wynajęcie sal lekcyjnych i budynek po 15.00 stoi pusty, a tymczasem w innych placówkach dodatkowe zajęcia są organizowane - mówił burmistrz odpowiadając na propozycje dotyczące organizowania zajęć dodatkowych. Podkreślił, że przez poprzednie lata w szkole takiej inicjatywy nie zgłaszano. Nikt też wcześniej nie mówił o potrzebie zorganizowania świetlicy.

Wyjaśnił również, że zmiana obwodów szkolnych, która - w ocenie rodziców - miałaby pomóc, to jest zadanie rady gminy, a nie dyrekcji szkoły.

Zapewnił rodziców, że każda szkoła w gminie, jest odpowiednio przygotowana do pracy z dziećmi o indywidualnych potrzebach.

- Dzieci z Gościejewic niczym nie różnią się jednak od swoich kolegów z innych miejscowości i z pewnością poradzą sobie w szkole w Bojanowie. (...) Kłamstwem jest, bym kiedykolwiek mówił lub sugerował, że są w czymkolwiek gorsze od rówieśników - akcentował Maciej Dubiel. Przypomniał, że większość uczniów w placówce w Bojanowie to właśnie dzieci i młodzież z terenów wiejskich, a potencjał jej jest z pewnością znacznie większy.

Mieszkaniec do burmistrza: "Strasznie mnie boli pana arogancja"

Burmistrz nie dokończył jednak swojej odpowiedzi, bo do dyskusji - bez udzielenia głosu - włączył się Dariusz Tuszyński. Nie dał się "uciszyć" przewodniczącemu komisji,  który apelował, by poczekał na swoją kolej. Nie przebierając w słowach uderzył w burmistrza Dubiela.

- Mam wrażenie, że pan burmistrz założył dobry garnitur, trochę kasy przytulił przez te 7, czy 8 lat i żyje w trochę w innym świecie. (...) Strasznie mnie boli pana arogancja. (...) Rozumiem, że macie już podjętą decyzję. (...) Jest pan całkowicie zamknięty na życie zwykłych ludzi. (...) Mam wrażenie, że trochę się pan zapomniał, a samorząd ma nas gdzieś - mówił Tuszyński sugerując, że nierentowna nie jest szkoła, ale budowa nowego przedszkola. Wytknął też włodarzowi inne sprawy - takie jak zdobywanie pieniędzy unijnych - zbyt małych w jego ocenie.

- My po prostu jesteśmy dziadowską gminą! Wy w beszczelny sposób próbujecie nam udowodnić, że nie macie racji (...) - grzmiał Tuszyński. Został upomniany przez Tomasza Woźniczkę za "używanie określonych słów i obrażanie". Przewodniczący komisji zagroził, że jesli będzie trzeba, będzie zmuszony wyprosić Dariusza Tuszyńskiego z sali.

-  Każdy chciałby być wysłuchany do końca. (...) Nie mieszajmy wątków, trzymajmy się porządku posiedzenia. Możemy się nie zgadzać, ale zachowujmy kulturę słowa i szanujmy się - mówił Tomasz Woźniczka zaznaczając, że na posiedzeniu rady czy komisji obowiązują określone zasady. Mieszkaniec Wydartowa Pierwszego zarzucił mu z kolei wywyższanie się.

Burmistrz: "To nie jest powód do dumy, a smutna konieczność"

Burmistrz Maciej Dubiel wrócił w końcu do odpowiadania na propozycje mieszkańców i kolejny raz starał się przekonać rodziców, że szkoła w Bojanowie ma dużo większy potencjał niż placówka w Gościejewicach. I kolejny raz przypomniał jak z roku na rok będzie maleć liczba uczniów w tej szkole, a i tak część dzieci już dojeżdża do miasta autobusem.

- Szanowni państwo, myślę, że w wyczerpujacy sposób odniosłem się do wszystkich argumentów. Co do konieczności likwidacji szkoły, zdania nie zmieniłem. To nie jest żaden powód do dumy, a smutna konieczność - podkreślił.

Patrycja Kubiak - skarbnik gminy Bojanowo - ponownie, bardzo szczegółowo wyjaśniła, jak wygląda finansowanie szkoły w Gościejewicach od roku 2017 do 2022, które z roku na rok wzrasta (obecnie koszt utrzymania szkoły, do której uczęszcza niespełna 70 osób wynosi 1,5 mln zł, w 2017 roku była to kwota około 900 tys. zł).

Po tej części Dariusz Tuszyński uznał, że spotkanie nie ma sensu, a radni nie mają dobrej woli, choć wiceburmistrz próbował mu tłumaczyć, jak powinno wyglądać spotkanie. 

- Pan zapomniał, jak wyglądało pana życie w 2014 roku. (...) Do diabła przecież to ty jako menadżer musisz zabiegać o biznes, za który odpowiadasz. W prywatnej firmie nie miałby pan żadnych szans - zwrócił się jeszcze do burmistrza, a radnym powiedział, że utracili już mandat zaufania i nie mają "zielonego pojęcia, co się dzieje". 

- Wychodząc nie chce pan słuchać, co mamy do powiedzenia. Woli pan zrobić show, wzbudzić emocje, wyprowadzić z równowagi, a potem powiedzieć: wychodzę, obrażam się. Każdy będzie mógł zabrać głos, wypowiedzieć się, ale proszę zachować reguły, bo to jest komisja. Pan doskonale je zna - mówił wiceburmistrz Krzysztof Kurpisz.

Mieszkaniec Wydartowa stwierdził jednak, że konwencja spotkania ma na celu wszystkich zmęczyć. I wyszedł. Za Tuszyńskim podążyła część mieszkańców. Na posiedzeniu pozostali jednak przedstawiciele rady rodziców - zastrzegając, że to oni są oficjalną reprezentacją społeczności szkolnej.

Godziny dyskusji i wymiany informacji

Uczestnicy spotkania przez kolejne ponad 2 godziny spokojnie rozmawiali o szansach szkoły w Gościejewicach na utrzymanie się. Burmistrz podpowiedział rodzicom, że szkołę może prowadzić chociażby stowarzyszenie, ale wówczas to ono ponosi wszelką odpowiedzialność za jej działanie. Skarbnik znowu podkreślała, że wydatki na szkołę rosną i wciąż będą rosnąć, bo chociażby wynagrodzenia nauczycieli rosną dużo szybciej niż inne pensje. Przekonywała, że informacje te potwierdził także audyt, który gmina wykonała - nie wskazał on innego rozwiązania. Objaśniała także, że - wbrew pogłoskom - budowa nowego przedszkola da w przyszłości oszczędności na oświacie, a jednocześnie nie spowoduje zaciągania dodatkowych zobowiązań.

- My ponosimy duże wydatki na oświatę i wcale nie oszczędzamy na dzieciach - zaznaczała Patrycja Kubiak.

Czy radni w ogóle zabrali głos?

Bogumiła Woźniak - radna a dawniej dyrektor placówki w Gościejewicach zaznaczyła, że ona podtrzymuje swoje zdanie i jest przeciwko likwdiacji. Waldemar Czerwińśki przyznał, że rozumie podejście rodziców, ale ekonomia też jest ważna.

- Nie można mówić, że pieniądze się nie liczą. Budżet trzeba spiąć. Ja jednak mam otwarty umysł - zaznaczał radny.

Ewa Szczepaniak sugerowała, że można by powołać osobną komisję, która zajęłaby się kwestią Gościejewic i "przepracowała" wszystkie nowe informacje.

- To jest naprawdę trudny temat i nigdy nie obywa się bez emocji. (...) Ja państwa interes rozumiem, ale gmina też musi utrzymać płynność finansową - powtarzał Tomasz Woźniczka, przewodniczący komisji oświaty.

Podczas spotkania Anna Busza-Noińska, dyrektor Przedszkola im. Misia Uszatka w Bojanowie, bardzo dokładnie wyjaśniła powody budowy nowej placówki oraz zasady i koszty jej funkcjonowania od września przyszłego roku. Wszystkie argumenty gminy - wzskazujące na konieczność likwidacji - ponownie objaśnił z kolei wiceburmistrz Krzysztof Kurpisz.

- Szkoła nie ma być rentowna. Musi się bilansować, a tu się tak nie dzieje. Już dawno o tym wiemy, rozmawiamy o tym o dwóch lat, te dane się nie zmieniają. I tak już zrobiliśmy co możemy, chociażby część lekcji jest łączona, ale funkcjonowanie wszystkich przedmiotów na tej zasadzie nie jest dobrym rozwiązaniem - akcentował.

Włodarz dementuje pogłoski

Wykorzystując obecność mieszkańców, a także to, że całe posiedzenie było emitowane w internecie, burmistrz Maciej Dubiel odniósł się jeszcze do nieprawdziwych - jego zdaniem - informacji, które ostatnio pojawiły się chociażby w mediach społecznościowych:

- Nieprawdą jest, że moje lub radnych wypowiedzi sugerowały, że dzieci z Gościejewic odbiegają mentalnie i rozwojowo od swoich równieśników. Nigdy takich słów nie używałem i nie sugerowałem, że są w czymś gorsze.

- Nieprawdą jest, że przez 7 lat burmistrz ani radni nie robili nic, aby podnieść atrakcyjność szkoły w Gościejewicach  i doprowadziliśmy do obniżenia jej rangi w oczach mieszkańców. O szkołę cały czas dbaliśmy, przeprowadziliśmy szereg remontów i dostosowywaliśmy ją do nowych wyzwań. Dbaliśmy o rozwój uczniów wyposażając pracownie i realizując zajęcia dodatkowe.

- Nieprawdą jest, że "rajcuje mnie sprzedaż budynku szkoły i uzyskanie w ten sposób pieniędzy na sfinansowanie inwestycji na Drzymały". To jest kłamstwo i nie mam żadnych konkretnych planów wobec tego budynku (...) Środki na realizację inwestycji "Łączymy pokolenia" już mamy zagwarantowane. Ponadto, żeby sprzedać nieruchomość gminną, musi być decyzja rady i podjęta uchwała w tej sprawie.

- Nieprawdą jest, że spotkanie z nami samorządowcami to są monologi, a inni nie mają głosu, choć na ostatniej sesji pan Dariusz jako pierwszy dostał możliwość wypowiedzenia się i nikt mu nie przerywał. Tak zawsze wyglądają nasze spotkania. Wszystkie są udokumentowane.

- W żaden sposób nie chcemy eskalować napięcia. To jest trudny temat. Negatywne emocje nie są potrzebne, a tu już słyszymy grożenie nam, że coś się wydarzy.

Maciej Dubiel jeszcze próbował głośno zastanawiać się nad tym, dlaczego mieszkaniec Wydartowa Pierwszego, dopiero teraz troszczy się o szkołę w Gościejewicach, a nie zajmował się tematem przez ostatnie dwa lata. Zaznaczał, że - według niego - ma to zupełnie inne podstawy. - Czy na pewno chodzi mu o szkołę?(...) Nie jest mu wstyd, że przez ostatnie 12 lat nie interesował się gminą?(...) - mówił włodarz nawiązując trochę do wystąpienia mieszkańca na ostatniej sesji. W jego opinii sprzeciwiając się budowie nowego przedszkola zachęca tym samym do posłania dzieci do placówek prywatnych z wyżywieniem w formie cateringu, ale nie mówi, jakie to jest kosztowne rozwiązanie dla rodziców. Również dyrektor przedszkola Anna Busza-Noińska dodała, że także w jej ocenie oraz wielu rodziców, działania Dariusza Tuszyńskiego, mają na celu zdyskredytować miejscową placówkę. - My od lat czekamy na tę inwestycję. (...) Ja pracuję w przedszkolu 20 lat, niejedną parę papci "zeszłam" i nie można mi zarzucić, że jestem leniwa i niezaangażowana - zaznaczyła odnosząc się tym samym do wpisów na jej temat, jakie pojawiły się w internecie. Ujawniła również prywatne wiadomości, jakie otrzymała od niego w tej sprawie.

Co dalej? Wciąż nie wiadomo

Cała komisja trwała około 4,5 godziny. Nie przyniosła żadnego rozwiązania. Każdy kolejny raz miał okazję przedstawić swoje argumenty i uzyskać odpowiedzi na pytania.

Władze gminy podziękowały rodzicom za przyjście na posiedzenie i przedstawienie swojego stanowiska.

- Oczywiście różnimy się, ale nie dopuśćmy do tego, żeby jeden człowiek kłamiąc, zastraszając, wymuszał na nas decyzję. Podejmujcie decyzje zgodnie ze swoją wiedzą, kierując się dobrem całego społeczeństwa, a nie tylko jego części - zwrócił się jeszcze do radnych burmistrz Maciej Dubiel.

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE