Reklama

Reklama

Jest wyrok dla właściciela psów, które pogryzły kobietę

Opublikowano: sob, 18 wrz 2021 18:10
Autor: | Zdjęcie: Archiwum / udostępnione przez poszkodowaną

Jest wyrok dla właściciela psów, które pogryzły kobietę - Zdjęcie główne

Psy dotkliwie pogryzły mieszkankę gminy Jutrosin w lutym | foto Archiwum / udostępnione przez poszkodowaną

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Właściciel psów, które w minionym roku dotkliwie pogryzły biegaczkę pod Jutrosinem został ukarany przez sąd. Musi zapłacić poszkodowanej nawiązkę w wysokości 10 tys. zł. Przez 5 lat nie może posiadać psów, a na rok ma zostać objęty dozorem kuratora. Wyrok jest nieprawomocny.

Reklama


Do zdarzenia, przez które mieszkaniec Grąbkowa trafił przed sąd doszło na początku lutego tego roku. Mieszkanka sąsiedniej miejscowości podczas pokonywania swojej rutynowej trasy biegowej napotkała na niej dwa psy rasy Husky. Nie przypuszczała, jak bardzo źle się to skończy.

Pod Jutrosinem, w lutym, psy dotkliwie pogryzły biegającą kobietę  

Jak opisywała kobieta, początkowo myślała, że ktoś po prostu wyprowadził psy na spacer.

Miały obroże. Nikogo jednak nie było. Gdy wyciągnęłam z saszetki telefon, by zadzwonić do męża, to one już były przy mnie, obwąchiwały mnie, szczekały, warczały i ja to odebrałam jako przejaw agresji - relacjonowała później kobieta.

Dodała, że stała nieruchomo licząc na to, że uciekną albo ktoś się zjawi, ale tak się nie stało. Kobiecie udało się skontaktować z mężem i policją, ale nie uniknęła ataku zwierząt. Jak relacjonowała, psy zaczęły kąsać, szarpać i w końcu gryźć jej skórę.

Na szczęście tego dnia było bardzo zimno i przed wyjściem z domu założyłam drugą parę spodni. Te wierzchnie pewnie złagodziły obrażenia, choć czułam zęby psów na nogach - mówiła poszkodowana.

W jej ocenie, psy robiły wszystko, żeby ją przewrócić, ale ona starała się utrzymać na nogach. Zwierzęta spłoszył dopiero jej mąż - dojeżdżając na miejsce zaczął trąbić. Kobieta trafiła do szpitala, a na miejscu zjawiła się także policja.

Po ataku psów na mieszkankę gminy Jutrosin, policja wszczęła dochodzenie

Funkcjonariusze nie zastali zwierząt na miejscu, w którym doszło do ataku ani w okolicy, ale ustalili do kogo należą. Udali się na teren danej posesji, ale właściciela nie zastali. Okazało się, że 50-latek sporo czasu spędza za granicą, a w tym czasie psami zajmuje się jego matka. 

W związku z tym, że poszkodowana kobieta doznała licznych ran kąsanych obu ud i podudzi, co spowodowało dolegliwości leczone dłużej niż 7 dni, wszczęto postępowanie w sprawie narażenia kobiety na utratę życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, poprzez niezachowanie ostrożności przy trzymaniu psów.

Właściciel został też zobowiązany do tego, by - mimo tego iż były szczepione - poddać zwierzęta obserwacji weterynaryjnej. Miał też je zabezpieczyć tak, by nie dopuścić do ich kontaktu z innymi ludźmi.

Kilkanaście dni po ataku na biegaczkę, policja dostała kolejne intwerwencje 

Kilkanaście dni później po ataku na biegaczkę, policja znów interweniowała w sprawie tych samych psów. Choć nie powinny opuszczać posesji, wydostały się z niej i pogryzły psa znajdującego się na innym podwórzu. Jak później opisywał właściciel zwierzęcia, husky wbiegły na tyły gospodarstwa i zaatakowały psa. Choć - jak mówił - próbował je odgonić, to one nie odpuszczały i dalej gryzły.

Dopiero, gdy podszedłem bardzo blisko, wycofały się i pobiegły gdzieś dalej polami. (…) Wiedziałem, że one pogryzły kobietę i nie myślałem o tym, że zrobią mi krzywdę, chciałem ratować moje zwierzę - opisywał właściciel.

Zaznaczał, że stan psa po ataku husky był ciężki - miał pokąsane ciało i rany szarpane. Dodał też, że właściciel zwierząt nawet go nie przeprosił za zajście.

Psy udało się zlokalizować dopiero w Starym Sielcu i właściciel przetransportował je do miejsca zamieszkania. Sprawdzono kojec, w którym przebywały i uznano, że bez ingerencji człowieka zwierzęta nie są w stanie się wydostać. Właściciel miał przyznać, że wypuścił psy sam, bo chciał „by trochę pobiegały”, ale one wydostały się poza podwórze, które nie było odpowiednio ogrodzone.

Mieszkańcowi Grąbkowa zarzucono jednak popełnienie wykroczenia, jakim jest niezachowanie należytych i nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu psów znajdujących się w trakcie obserwacji. Wyrokiem sądu został zobowiązany do zapłacenia grzywny w wysokości 1 tys. zł. Na tym się jednak nie skończyło.

Decyzją burmistrza, psy odebrano właścicielowi 

 W marcu mieszkańcy miejscowości znowu zgłosili, że muszą uciekać przed goniącymi je psami należącymi do 50-latka. Dodatkowo stwierdzono też, iż zagryzły one dwie kury, gdy kolejny raz wydostały się na teren wsi. Właściciel pokrył jednak koszty poniesionych strat. Uznano jednak, że husky stanowią realne zagrożenie dla innych zwierząt oraz ludzi, a właściciel nie potrafi ich zabezpieczyć we właściwy sposób, więc należy je odebrać. Decyzję taką wydał burmistrz gminy Jutrosin i psy trafiły do schroniska w Henrykowie.

Właściciel chciał dobrowolnie poddać się karze. Zapadł wyrok 

Natomiast, poszkodowana biegaczka złożyła wniosek do sądu, w którym nie tylko domagała się ukarania osoby, które nie dopilnowała psów, ale także orzeczenia wobec niej nawiązki w wysokości 10 tys. zł.

50-latek usłyszał akt oskarżenia w maju. Zarzucono mu spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu kobiety przez niezachowanie ostrożności przy trzymaniu zwierząt. Dodatkowo, w międzyczasie okazało się, że zarówno dorosłe husky, jak i szczenię oraz pies innej rasy nie były trzymane w odpowiednich warunkach. Odpowiadał więc za znęcanie się nad zwierzętami.

Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów. Nie chciał składać wyjaśnień. Zaznaczył, że zamierza dobrowolnie poddać się karze.

Sprawa właściciela psów trafiła do rawickiego sądu. Wyrok zapadł 3 września. 50-latek został uznany winnym zarzucanych mu czynów. Poszkodowanej kobiecie musi zapłacić 10 tys. zł nawiązki, a 5 tys. zł ma przekazać na działalność rawickiego stowarzyszenia „Szansa”, które zajmuje się obroną praw zwierząt. Ma 5-letni zakaz posiadania psów, a te które były jego własnością odebrano mu na stałe. Sąd skazał go również na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata próby. Przez ten czas będzie się znajdował pod dozorem kuratora.

Wyrok nie jest prawomocny.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +56 / -2

    ZDZIWIONY.

    W zupełności zgadzam się z poprzednimi komentarzami!!! Dziwi mnie bardzo zasądzenie nawiązki dla stowarzyszenia [szansa] . Oglądając TVP Wrocław i TVP Poznań że pod płaszczykiem ochrony zwierząt kryją się osoby bardzo żle traktujące zwierzęta . Żerują na ludzkiej szlachetności spejalizują w zbieraniu kasy!!!!!

  • miesiąc temu | ocena +68 / -1

    Ja.

    Śmiesznie niska kara.

  • miesiąc temu | ocena +30 / -1

    Bezkarność psów + zalogowany

    To jest bardzo niski wyrok i ŚMIESZNA kwota odszkodowania. 100tyś to powinno być minimalne odszkodowanie. Taka kara rozzuchwala tylko właścicieli psów i utwierdza ich w bezkarności

  • miesiąc temu | ocena +30 / -2

    no nie

    Kpina , co najmniej 100000 zł powinno być !